mamusiaBusia
mamusiaBusia.blog.interia.pl
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Smakosze kawy.
 
O mnie
mamusiaBusia
Kawiarnia
Jestem 36-letnią mamą 3 wspaniałych dzieciaków i właścicielką ich ojca.
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
13316
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1216
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
59
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
604
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
4835
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Notki
2006-11-27 Egzystencjonalno-filozoficzne rozważania w okolicach zbliżającego się GRUDNIA...
KOPYTKO.
2006-11-25 Uroki pracy...
Jak człowiek z ludźmi pracuje , to się różnych rzeczy naogląda , nie ? Dzwoni do mnie pewna pani i bardzo miłym głosem pyta o niewielką pożyczkę . Ja równie sympatycznie tłumaczę , na czym rzecz polega , biorę od pani dane , adres i umawiam się na wizytę w domu , gdyż taka jest zasada. O umówionej porze zjawiam się pod wskazanym adresem . Mieszkanie w bloku , piętro drugie , więc się specjalnie nie zazipałam . Na twarz wrzucam służbowy uśmiech { niczym p. Ewa z reklamy } i pukam . Puk puk !!! Nic . Cisza . Drugi raz -puk puk . Słyszę jakieś zamieszanie po drugiej stronie i po chwili otwierają się drzwi. Jakiś nieciekawy typ w wymiętej podkoszulce , niezbyt grzecznie pyta - Czego ? Mówię "dzień dobry " i dodaję , że ja byłam umówiona z panią XX. W tym samym mniej więcej czasie pani XX wychyla z pokoju rozczochrany łeb i na migi pokazuje mi , że mam nic nie mówić przy facecie . Trudne to nie było , bo widok skutecznie poraził mój aparat mowy . Stoję jeszcze chwilę , a gośc odzywa się w te słowy -" Co ? Już zaczynacie łazić , bo święta blisko ?{Robię oczy jak pięć złotych } I odwróciwszy się do małżonki - "Ty durna babo ! Ile razy mam mówić , żebyś goniła tą jehowską hołotę w diabły "! 
Wycofałam się ostrożnie , żeby trzaskające  przed nosem drzwi nie potłukły mi okularów . Zbiegłam ze schodów i zaklęłam szpetnie pod nosem ! 
Zła jak cholera , wracam do domu , a tu po kilku minutach odzywa się mój telefon . Miły głos {skąd taki głos u takiej czarownicy?} pani XX bardzo mnie przeprasza , ale nie spodziewała się , że mąż wróci wcześniej , a chciała to załatwić w tajemnicy przed nim . Pogadałyśmy jeszcze chwilę , umówiłyśmy się na inny dzień , bo , niestety pani XX spełniała warunki kredytobiorcy i musiałam udzielić jej tej pożyczki . Raty natomiast , odbieram na mieście . 
 Taka interesująca praca...
2006-11-23
...Brat mojego męża jest górnikiem , mój brat pracował kiedyś na kopalni , mój teść... Mąż skończył szkołę górniczą , też trochę tam pracował ...Ja noszę imię patronki górników... Czuję się w jakiś przedziwny sposób związana ze Śląskiem , choć byłam tam tylko raz. W obliczu takiej tragedii , jaka tam się wydarzyła , każdy z nas dostrzega kruchość ludzkiego życia . Zginęli synowie , ojcowie , bracia...Runęły czyjeś nadzieje i plany...Cóż można powiedzieć ??? Cóż można zrobić ???  ....
Już nic , niestety ... Możemy jedynie dołączyć się w myślach i modlitwie do ludzi opłakujących swoich najbliższych...
2006-11-19 Na kacu...
Wczoraj zrobiłyśmy z Anką {moją przyjaciółką} rundkę po pubach naszego miasteczka. Powód był trochę smutny , bo Anka chciała zapić żal po oblanym egzaminie na prawo jazdy. Ja jako dzielny towarzysz doli i niedoli musiałam , ale i chciałam uczestniczyć w tym wydarzeniu , no bo w końcu od czego ma się przyjaciół , nie ? Zaczęłyśmy od pewnej cukierni , w której podaje się alkohole i te wykwintne i te ...na naszą kieszeń. Drinki smakowały wyśmienicie , obsługa była miła , więc założyłyśmy sobie , że wypijemy jeszcze po jednym . Potem zmieniłyśmy lokal. Humory nam dopisywały , gorycz porażki nabrała posmaku miętowego likieru , przemieszała się z grapefruitowym czymśtam o nazwie nie do zapamiętania . Tematów do rozmowy nie brakowało , za to gotówka stopniała w iście diabelskim tempie . Wyskrobałyśmy z zakamarków kieszeni jakieś drobne i wezwałyśmy taksówkę... Na szczęście nasze miasto nieduże to i za kurs do domu nie wyszło tak drogo .
Gdy kładłam głowę na poduszce , czułam , jak cały pokój wiruje... Na moje szczęście szybko usnęłam.
Obudziłam się dziś ok.11-tej z okropnym kacem i rozwalającym czaszkę bólem głowy , ale w miarę upływu godzin mój stan zaczął się poprawiać i tak późnym popołudniem nabrałam wyglądu człowieka o w miarę normalnym widzeniu rzeczywistości. Sprawdzający telefon od Anki uzmysłowił mi , że nie było ze mną aż tak źle ! Ona odchorowała to znacznie bardziej...
Umówiłyśmy się na powtórkę za jakieś pół roku . A co tam !!!! Jak szaleć , to szaleć , nie dziewczyny ?
2006-11-09 Jest już późno...
Witajcie ! Po dłuuugiej przerwie, którą musiałam sobie zafundować , bo taką właśnie miałam potrzebę... Widzę, że Wy jednak tak łatwo nie odpuszczacie! Mimo , że nie było mnie całe wieki, zaglądaliście tu ... Dzięki ! To miłe...Od ostatniego wpisu trochę się u mnie wydarzyło , choć firmy nie założyłam. Ha ha!!! Aż tak to mi się nie powiodło ! Wprawdzie pracę znalazłam , ale... Po zaliczeniu mnóstwa szkoleń {ależ ja teraz jestem wyszkolona ! Niczym rasowy pies!}, udało mi się znaleźć zatrudnienie w pewnej firmie , która udziela pożyczek w domu klienta. Nie mogę podać nazwy , ale zapewne niektórzy z was wiedzą , co to za instytucja. Otóż jestem teraz w pełni samodzielną przedstawicielką , która ma za zadanie obkleić wszystkie słupy w mieście ulotkami z nr.telefonu i nazwą firmy, pozyskując w ten sposób kolejnych klientów, a następnie , jeśli takowych znajdę i podpiszę z nimi umowę , co tydzień osobiście odbieram ustalone raty . Ufff!!! Trochę jak akwizytor. Ile uda mi się sprzedać , tyle zarobię, bo moim dochodem jest prowizja od zebranych rat. Na razie wystarcza to na taśmę klejącą , którą zużywam do celów reklamowych... Interes idzie zaje...!!! Po miesiącu pracy mam DZIESIĘCIU !!!!!! klientów !!!! Ale nie bójcie nic! Ja cierpliwa jestem {ale kłamię!!!}, poczekam, aż się trochę rozkręci . Święta blisko, ludzie bezoszczędnościowi na takie okazje , to będą brali! Jak banki nie chcą dawać , to przyjdą do mnie ! AAAAA!!!!! Byłabym zapomniała !!! Wiecie , że w naszym śmiesznym kraju cuda się zdarzają ? Pewnie nie , ale ja jestem żywym {jednak}dowodem . Nasz wspaniały ZUS przyznał mi rentę !!! Aż na dwa lata !!! Ale z zastrzeżeniem, żeby mi się z tego szczęścia we łbie nie poprzewracało, żebym po tym czasie już dupy nie zawracała i poszukała sobie roboty, bo więcej to już na pewno nie dostanę! No i dobrze ! I tak jestem cwańsza , bo pracę już znalazłam, nie? Chociaż oni też nie zgorsi . Okroili mi to , co miałam o całe 160 PLN ! Świnie ! A to dlatego , że do tej pory byłam całkowicie niezdolna do pracy , a teraz jestem tylko częściowo ! Kolejne cudowne uzdrowienie... Ukochany kraj, umiłowany kraj... I gdy tak chodzę wieczorami od lampy do lampy, od słupa do słupa ... ulotki rozwieszając , zastanawiam się ... czy aby taśmy mi nie zabraknie !!! DOBRANOC!!! Jest już późno , piszę bzdury, kot zapędził mysz do dziury
2006-08-22 Droga przez Urzędy...
Pracy szukam. Ha ha ha!!! Już samo to stwierdzenie , wywołuje grymas rozbawienia na twarzach ludzi , którym to komunikuję. W celu tym , ze wszech miar szlachetnym, udałam się do miejscowych Bardzo Ważnych Urzędów Odpowiedzialnych Za Tę Czynność ! Lokalny PUP [szkoda, że nie PUPA , byłoby bardziej adekwatnie] , oczywiście nie ma ofert dla takich niedouczonych typów jak ja . Trzeba być magistrem albo kierowcą TIR-a z praktyką na trasach międzynarodowych.Nie spełniam więc wymogów. Skierowano mnie , jako szczęśliwą posiadaczkę orzeczenia o niepełnosprawności , czyli tzw. grupy inwalidzkiej , do Centrum Aktywacji Zawodowej Osób Niepełnosprawnych. Uff !!! Jaka nazwa ! Tamże wyrażono ubolewanie z powodu nieposiadania przeze mnie tytułów ani stopni naukowych . Gdy , zawstydzona swoim prostactwem , cicho wydukałam przebieg swojej edukacji, Bardzo Ważna Pani Urzędniczka westchnęła wieloznacznie i orzekła - Nooo , ale na szkolenie o zasadach poszukiwania pracy, musimy panią skierować. Zabrzmiało jak wyrzut. - Niech formalności stanie się zadość- pomyślałam. Po wypełnieniu kilku Bardzo Ważnych Dokumentów - nadzorująca moje wpisy w rubryki oznaczone ptaszkami, B. Ważna z obawą zerkała w moją stronę , pewnie bała się , że sobie nie poradzę - zarejestrowano mnie jako kandydatkę na szkolenie i ewentualnego pracownika . Ha ha !!! Wyznaczono datę szkolenia i na wszelki wypadek polecono mi udać się również do kolejnego Centrum. Tym razem Pomocy Rodzinie. Na moje nieme zdziwienie, bo z tego , co wiem , jest to instytucja powołana do świadczenia pomocy rodzinom patologicznym itp.-No tak ! - W myśli puknęłam się w czoło ! - Przecież mam troje dzieci , grozi mi bezrobocie, czysta patologia! - Ważna P. Urzędniczka, poinformowała mnie , że tam też mogłabym ewentualnie szukać pomocy , gdyby moje próby znalezienia pracy się nie powiodły. -"Jest też , o czym pani pewnie wiadomo [ z naciskiem na "pewnie"] , Ośrodek Pom. Społ. ... Tu wymowna przerwa...
-Tak , oczywiście jestem zorientowana w urbanistyce naszego miasta. Nie omieszkam też skorzystać z mapy , która jest wystawiona w Centrum , aby trafić do polecanych przez panią Urzędów !- Nie wytrzymałam !!! Musiałam się odgryźć!
Po uprzejmych, kurwa mać!, dowidzeniach- WYSZŁAM !!!
Na zewnątrz padał deszcz...Ale ja nie wyjęłam parasola.
-Niech mnie oczyści z emocji ... Złych emocji...
Zapaliłam. Ochłonęłam. Zmokłam.
I pomyślałam sobie absurdalnie, że swoją drogą miasteczko nieduże , a tyle mamy Centrów!!!
Dobrze , że padało. Przynajmniej mijający mnie ludzie , nie zwracali uwagi, że idzie jakaś zmoknięta idiotka i śmieje się sama do siebie... Cdn.
2006-08-14 Jak to z listem było...
Napisałam dziś NORMALNY list ! Niby nic , jakiś tam list...Pisząc go , zdałam sobie sprawę z faktu , iż takie zwyczajne pisanie , długopisem na kartce, {wiadomość dla młodszych pokoleń:kiedyś TAK WŁAŚNIE ludzie wymieniali poglądy. naprawdę!} , też może sprawić ogromną frajdę ! Bo tak naprawdę sama o tym zapomniałam... Poczta elektroniczna, krótkie wiadomości tekstowe , zwane sms-ami, telefony... Ograniczyliśmy się do niezbędnego minimum. Przekazać to , co trzeba i wyłączyć się. Żadnych zbędnych słów , opisywania emocji. Krótko i na temat. 
Tak właściwie zmierzam do tego , że to ja odpisywałam na otrzymany list.Dziewczynie , którą poznałam dzięki temu blogowi . Więc jednak ma to sens? Choć miałam pewne opory , gdy poprosiła mnie o adres... Pomyślałam przez chwilę: jak to tak?, obcej osobie ? , swoje dane? Ale skoro z Grażyną przesłałyśmy sobie zdjęcia, nasze i rodzin , wahałam się tylko chwilę jeszcze. I nie żałuję , bo po lekturze jej listu , uświadomiłam sobie , że to ona obdarzyła mnie ogromnym zaufaniem ! Chciałam się odwdzięczyć i napisałam do niej równie szczerze. I pomyślałam jeszcze , że gdyby nie ten blog , ta wirtualna rzeczywistość , nigdy bym jej nie poznała...
...I tak się rozpisałam , że zabrakło miejsca na kartce , więc musiałam dokończyć właśnie tutaj ! Bo gdzieżby  indziej ??? 
Macie jeszcze ochotę na tę moją kawę?
2006-08-02 I co dale?
Jezuuuuu!!! Ludziska ! Kobiety !!! Aleście mi klina zabiły !!! I co ja mam teraz zrobić... Wiem , co powiecie , czytałam komentarze , za które zresztą gorąco dziękuję , ale uwierzcie , że ja naprawdę odczuwam " zmęczenie materiału". Dzięki  za wszystkie ciepłe i zachęcające słowa , ale wyjdzie teraz na to , że się ich dopraszałam . Głupio mi się zrobiło i tyle. Muszę jeszcze odpocząć i się zastanowić , co dalej. Tym bardziej , że nadal pochłaniają mnie moje przyziemne sprawy i nie mam głowy do "treści górnolotnych , tudzież literackich ". Dajcie mi jeszcze trochę czasu , co? Tymczasem zostawiam pełny dzban kawy , bo nie chcę nikogo mieć na sumieniu...
2006-07-24 Ostatnia notka...
Gdy zaczynałam prowadzić tego bloga , zrobiłam to z ciekawości , za namową dzieci i żeby sprawdzić sama siebie . Ciekawość zaspokoiłam , siebie sprawdziłam i co ? Jakie wnioski? Chyba żadnych nie wyciągnę , bo i nie było to żadną misją . Świata nie zbawiłam , swojego życia też nie zmieniłam tym pisaniem . Po prostu , w kilku momentach , przyniosło mi to jakąś ulgę , a czasami satysfakcję . "Poznałam" też parę ciekawych osób , ale doszłam do wniosku , że wolę realny świat . Jeden telefon od Kanarka sprawił mi więcej frajdy , niż gdyby pod każdą moją notką zamieściła mi po 10 komentarzy ! Albo Grażynka, która realnie mi zaufała , przesyłając zdjęcia swoje i rodziny ! Realne numery telefonów w mojej komórce... Ja wiem , że wy wszystkie jesteście przecież jak najbardziej prawdziwe , ale tak naprawdę wiemy o sobie tyle , ile uznamy za stosowne napisać .Nikogo nie chcę urazić ! Nie zrozumcie mnie źle !
Poza tym , dopadło mnie moje zwyczajne życie , które jednak jest dla mnie ważniejsze.Już niedługo państwo przestanie mnie utrzymywać , więc pora rozejrzeć się za pracą ! A wiecie , że łatwe to nie jest , tym bardziej w takiej dziurze , gdzie mieszkam . Na razie podjęłam się opieki nad dzieckiem znajomych , zarobię parę groszy , na zeszyty dla dzieci wystarczy... A za co książki kupię ? Pewnie sobie poradzę , jak zawsze zresztą , ale to właśnie zajmuje teraz moje myśli . No i nowe ubrania... Ech !!! Życie moje ! Tak naprawdę trochę nudne , do bólu zwyczajne ... I o czym tu pisać ? Kaha potrafi ! Przyznać , że ma pustki w lodówce , że ta nawracająca bieda ją męczy ... Ona wydała mi się najbardziej szczera. Ja nie chciałam o tym pisać , bo co to zmieni ? No i jeszcze to , że spędzam tu stanowczo za dużo czasu !!! Mam poważną wadę wzroku i takie wielogodzinne przesiadywanie przed monitorem jest dla mnie męczące i raczej niewskazane.
Mam do was prośbę : jeśli w którejś z was wzbudziłam jakąkolwiek nić autentycznej sympatii , prześlijcie mi swoje nr. gg. Bo nie chciałabym całkowicie utracić z wami kontaktu . Oczywiście będę wpadać od czasu do czasu , na wasze blogi , by dowiedzieć się , co u was ! Zostawię swój blog jeszcze przez kilka dni , ale nie będę już nic pisać , potem go skasuję.
Chciałam się tylko z wami pożegnać i życzyć dużo wszystkiego naj.... Basia .
2006-07-21 Pierwsze stringi mojej córki, czyli - jak ten czas leci...
Moja córcia M. skończyła w maju 10 lat. Poważny wiek, kurde ! No i czuje się , oczywiście , bardzo dorośle . Do swojej młodszej siostry przemawia tonem mentorskim , zwłaszcza , gdy jej tłumaczy konieczność sprzątania wspólnego pokoju . Ostatnio zaczęła dużo opowiadać o pewnej 13-latce z osiedla , która właśnie przekłuła sobie język w celu umieszczenia tam kolczyka ! Ciary mnie przeszły , o M. kontynuuje :-a wiesz , że ona ma już kolczyk w nosie i pępku ? Matko kochana , pomyślałam , zgroza !!! W tym wieku ? - pytam z głupia frant . A  M. mi na to :- Ona ma JUŻ {!} SKOŃCZONE 13 lat ! Noooo...żachnęłam się , bo moja latorośl bardzo uważnie mnie obserwowała . Kurka wodna , a ja dopiero niedawno pozwoliłam jej przekłuć uszy . Ale jestem zacofana , nie ?  Wyczułam , że to nie koniec ... M. , skoro zaczęła temat , drążyła go dokładnie . Chciała znać moje zdanie . Więc jej mówię , że ja bym się nigdy na to nie zgodziła , że Boże uchowaj przed takimi pomysłami , przynajmniej do pełnoletności ! Bo potem to i tak niewiele będę miała do powiedzenia , ale tego jeszcze jej nie powiedziałam .  Że matka tej dziewczyny jest albo tak liberalna , albo kopnięta ! Potem , żeby nie było wątpliwości , wyjaśniłam jej , że takie "zabiegi" niosą ze sobą niezliczoną ilość różnych powikłań i zagrożeń , wiecie... 
Odpuściła kolczykowanie , ale to nie był koniec . -Mamo , a czy  ja mogłabym JUŻ nosić stringi ? - pyta i obserwuje moją reakcję . Śmiać mi się zachciało , ale się opanowałam . - No , cóż... Ale ci powiem , że do stringów trzeba się przyzwyczaić , bo na początku nie są zbyt wygodne -jeszcze próbowałam ją zniechęcić . - Ale ty się przyzwyczaiłaś ! -stwierdziło moje dziecko . I cóż . Zabrakło mi kontrargumentów  ! Więc się zgodziłam . Kupiłam jej wczoraj te gacie , a ona dziś nosi je dzielnie i nawet nie widzę odruchu ciągłego wyciągania sobie tego paska z tyłka ! W końcu dorosłe panny wiedzą , że to niekulturalnie ! I tak oto moje dziecię poczuło namiastkę dorosłości , a ja na jakiś czas mam spokój! Ciekawe co wymyśli następnym razem ??? 

Zobacz serwisy INTERIA.PL